|
Polskim biegłym udało się odcyfrować kilkadziesiąt słów z czarnej skrzynki prezydenckiego samolotu, z których część "będzie miała poważne znaczenie" - poinformował prokurator generalny Andrzej Seremet. Dodał, że polscy prokuratorzy uczestniczyli w sekcji zwłok tylko w przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powtórzył też, że będzie sugerował prokuratorom ujawnienie w całości tego materiału po zakończeniu badań, czyli najprawdopodobniej na początku października.
Pytany, do którego z głównych wątków śledztwa ws. katastrofy te informacje się odnoszą, Seremet uchylił się od odpowiedzi. - Nie zamierzam żądać od Instytutu Ekspertyz Sądowych szerszej informacji w tym zakresie - powiedział.
W ramach śledztwa Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie zgromadzono już 40 tomów akt; przesłuchano już 204 świadków. Planowane jest przesłuchanie kolejnych 100 osób, przede wszystkim w wątku dotyczącym organizacji lotu do Smoleńska.
- Tylko przy jednych badaniach sekcyjnych uczestniczył prokurator, chodziło o sekcję ciała prezydenta. W pozostałych przypadkach polscy prokuratorzy rzeczywiście nie uczestniczyli w badaniach sekcyjnych - powiedział Seremet.
Jak dodał, było to zresztą fizycznie niemożliwe, bo przybyli do Moskwy w chwili, gdy większość badań została zakończona.
- Chcę powiedzieć, że nie jest to sytuacja nadzwyczajna. Podobnie wyglądała sprawa z badaniami sekcyjnymi ofiar polskich wycieczkowiczów we Francji po katastrofie autobusu przed kilku laty - powiedział prokurator generalny.
- Mówię o tym, bo zostały złożone wnioski o ekshumację, w których podnosi się rozmaite zastrzeżenia co do postępowania prokuratury, co do zgody na pochówek bez własnych badań sekcyjnych - powiedział Seremet, zaznaczając, że w podobnych sytuacjach prokurator nie wydaje zgody na pochówek.
- Przy działaniach technicznych - jeśli można to tak określić - brali udział polscy specjaliści z odpowiedniej jednostki wojska polskiego do zadań logistyczno-funeralnych. Byli obecni m.in. przy czynnościach związanych z zalutowywaniem trumien - dodał.
Seremet wyjaśnił także, że godziny śmierci ofiar katastrofy były w protokołach podawane w przybliżeniu, bo nie dysponowano wtedy wiedzą na temat dokładnego czasu katastrofy.
Prokurator odniósł się też do informacji dotyczących godzin wpisanych w aktach zgonów niektórych ofiar, późniejszych niż data katastrofy. - Są to godziny określone w przybliżeniu. Nie ma w tym nic dziwnego, nie dysponowano wtedy wiedzą wskazującą na dokładny czas katastrofy - powiedział.
Seremet powiedział również, że strona polska nie odzyskała telefonu satelitarnego należącego do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dodał, że telefon został zdezaktywowany, nic też nie wskazuje na to, aby zawierał on jakiekolwiek nagrania. Poza tym - mówił prokurator generalny - jest "wysoce prawdopodobne", że ten telefon nie ocalał. - Prokuratura nie przywiązuje do tego dowodu aż takiego znaczenia - wyjaśnił.
W październiku Seremet planuje wizytę w Rosji, w sierpniu jedzie tam naczelny prokurator wojskowy. Jak powiedział, polska prokuratura wciąż czeka na informacje od prokuratury rosyjskiej dotyczące porozumienia w sprawie szybszego przekazywania dokumentów.
- Oczekujemy na odzew ze strony rosyjskiej. Do tej pory odzewu nie ma i jest to kwestia, która napawa mnie lekkim niepokojem - powiedział Seremet, pytany o losy zapowiadanego porozumienia ws. szybszego przekazywania dokumentów. Zgodnie z wcześniejszą obietnicą - strona polska spodziewa się, że w sierpniu otrzyma kolejnych 10 tomów akt z rosyjskiego
za wp.pl
_________________ Fireworks is here.
|